Kryzys psychiczny to nie „załamanie”. To nie oznaka słabości.
To moment, w którym Twój dotychczasowy sposób radzenia sobie przestaje działać. I ciało, emocje i umysł mówią: „Już nie dam rady tak dalej.”
To może być nagły atak paniki. To może być moment, gdy leżysz w łóżku i nie masz siły wstać. Albo dni, kiedy wszystko przestaje mieć sens.
I chociaż najlepiej nie być wtedy samemu – nie każdy od razu może i chce iść na terapię.
Właśnie dlatego warto wiedzieć: co możesz zrobić samodzielnie, by przejść przez kryzys choć trochę łagodniej.
Nie po to, by „naprawić się”, ale by utrzymać się na powierzchni, zanim znajdziesz pomoc.
Co dzieje się w kryzysie?
Kiedy psychika wchodzi w stan kryzysu, systemy, które zwykle „trzymają Cię w ryzach”, przestają działać. Możesz czuć:
- lęk bez powodu,
- bezsenność,
- chaos w myślach,
- rozdrażnienie lub odrętwienie,
- pustkę, która boli fizycznie.
To jakby Twój wewnętrzny system zarządzania… zawiesił się.
To nie jest dziwne. To naturalna reakcja na przeciążenie, stratę, traumę, długotrwały stres albo nagłą zmianę.
Czego nie robić?
Zanim przejdziemy do „jak sobie pomóc”, warto wspomnieć o tym, czego unikać, bo choć to pozornie pomaga – może pogłębić kryzys:
- tłumienie emocji („nie będę o tym myśleć”),
- izolacja („nikogo nie chcę widzieć”),
- samoleczenie (alkohol, środki uspokajające bez kontroli),
- perfekcjonizm („muszę być silny”),
- wchodzenie w relacje, które ranią – tylko po to, by zająć pustkę.
Co możesz zrobić sam – krok po kroku
1. Nazwij, co się dzieje
To może brzmieć banalnie, ale spróbuj:
„Jestem w kryzysie.”
„Nie radzę sobie.”
„Jest mi źle.”
To pierwszy krok do przerwania wewnętrznego zaprzeczania. Gdy nazwiesz rzeczy po imieniu – łatwiej szukać pomocy.
2. Zadbaj o rytm i ciało
Nie mówimy tu o „zrób jogę i wszystko przejdzie”. Ale o mikrogestach:
- Jedz regularnie, choćby coś małego.
- Pij wodę, nawet jeśli nie czujesz pragnienia.
- Wstań, rozciągnij się, otwórz okno.
Ciało w kryzysie zamiera – a małe ruchy dają sygnał: „jestem wciąż tu, żyję.”
3. Zrób listę rzeczy, które przynosiły Ci ulgę
Nie „naprawiają”, tylko dają oddech.
Przykłady:
- słuchanie znanej muzyki,
- pisanie w zeszycie bez cenzury,
- kontakt z naturą,
- przytulenie poduszki,
- zapalenie świecy – i patrzenie w płomień.
To nie są „triki”. To kotwice, które pomagają wrócić do siebie.
4. Sięgnij po kontakt – nawet jeśli to tylko wiadomość
Czasem najtrudniejsze to powiedzieć:
„Jest mi ciężko. Czy możemy pogadać?”
Nie musisz tłumaczyć wszystkiego. Wystarczy być z kimś – nawet w milczeniu.
Nie bój się też anonimowej pomocy: telefon zaufania, czaty kryzysowe – to nie jest ostateczność, to forma troski o siebie.

5. Zapisz, co trzyma Cię przy życiu
Brzmi poważnie? Bo tak jest.
W kryzysie warto mieć coś, co „kotwiczy” – cytat, wspomnienie, imię bliskiej osoby, kawałek muzyki.
W psychoterapii nazywamy to planem bezpieczeństwa – coś, co przypomina Ci, że nie zawsze tak było. I nie zawsze tak będzie.
Kiedy warto sięgnąć po pomoc?
Kiedy:
- cierpisz przez więcej niż 2 tygodnie,
- masz myśli rezygnacyjne,
- nie radzisz sobie w pracy, relacjach, codziennych czynnościach,
- czujesz, że wszystko jest „za dużo”.
Nie musisz czekać, aż „będzie tragicznie”.
Psychoterapia, psychiatria, grupa wsparcia – to nie znak słabości.
To forma odwagi.
Na koniec
Nie wszystko naprawisz sam. Ale możesz zatrzymać spiralę.
Możesz dać sobie minimum łagodności.
A z tego minimum rodzi się czasem pierwsza iskra nadziei.
Jeśli dziś jesteś w kryzysie – nie jesteś sam.
I to nie będzie trwać wiecznie. Choć może tak właśnie teraz wygląda.


